piątek, 9 października 2015

Gdyby kózka nie skakała... plus mały bonus :)


Gdyby kózka nie skakała...
 
...to by z braku ruchu nabawiła się otyłości a dodatkowo miałaby bardzo nudne życie.

Słyszeliście w dzieciństwie od rodziców, nauczycieli i innych dorosłych powiedzenie "Gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała"? A może sami je wypowiadaliście?

Znacie dalszą część wiersza? Nie? To zapraszam do zapoznania się z jednym z moich ulubionych utworów Juliana Tuwima :)



Skakanka

 "Żeby kózka nie skakała,
Toby nóżki nie złamała".
Prawda!

Ale gdyby nie skakała,
Toby smutne życie miała.
Prawda?

Bo figlować - bardzo miło,
A bez tego - toby było
Nudno...

Chociaż teraz musi płakać,
Potem będzie znowu skakać!
Trudno!

Więc gdy cię dorośli straszą,
Że tak będzie, jak z tą naszą
Kozą,
Najpierw grzecznie ich wysłuchaj,
Potem powiedz im do ucha
Prozą:

"A ja znam może dwadzieścia innych kózek, co od rana do wieczora skakały i zdrowe są, i wesołe, i nic im się nie stało, i dalej skaczą! Grunt, żeby się nie bać! Tak skakać, żeby się nic nie stało! Bo inaczej, co by za życie było? Prawda?" I skacz, ile ci się podoba. Niech dorośli zobaczą, jak się to robi!


Teraz, drogi Rodzicu, popracujemy troszkę wyobraźnią - nie bój się, używanie wyobraźni nie boli, za to ma wiele dobrych stron.

No więc wyobraź sobie taką sytuację...
Czekasz z dzieckiem w kolejce do gabinetu lekarskiego. Okazało się, że lekarz ma opóźnienie i będziecie musieli spędzić w poczekalni troszkę więcej czasu (chyba, że idziesz do lekarza na NFZ to wtedy sobie poczekasz dłużej). Twoje dziecko na początku siedzi spokojnie. Po kilku minutach zaczyna się rozglądać. Potem dochodzi do tego machanie nogami. Potem zaczyna spacerować. Następnie spacer przeplata się z podskokami. Zdarzyć się może, że siada na podłodze, czołga się po niej i robi jeszcze inne cuda wianki. A Ty, spoglądając na innych ludzi w poczekalni, być może troszkę się wstydząc, masz w głowie myśl "Czemu on/ona nie może spokojnie wysiedzieć w miejscu na czterech literach?".

Przypuszczam, że nie było trudno z wizualizacją powyższej sytuacji, bo chyba spotkała każdego rodzica, którego dziecko już się przemieszcza.

Wróćmy do pytania "Czemu dzieci nie mogą spokojnie wysiedzieć na pupie w jednym miejscu?"

Bo są głodne.

Taaa, głodne są - ktoś pomyśli - trzy kanapki zeżarły przed wyjściem, jogurt w drodze, soczkiem popiły i głodne?

Ano głodne. Dzieci mają głód ruchu. Ruch jest naturalną fizjologiczną potrzebą dziecka. Jest podstawą jego prawidłowego rozwoju. Jeśli Twoje dziecko jest ruchliwe, nie może usiedzieć w miejscu to jest zdrowe! 

Aktywność fizyczna kształtuje organizm człowieka i jego funkcje. Jeśli jesteś rodzicem przedszkolaka to wiedz, że okres przedszkolny jest szczególnie pomyślny dla prawidłowego kształtowania rozwoju motorycznego dziecka, bo aktywność ruchowa wpływa na doskonalenie czynności i funkcji poszczególnych narządów, wzmacnia organizm, kształtuje i usprawnia wszystkie jego układy (głównie ruchowy i nerwowy). Ruch jest podstawowym bodźcem rozwojowym, który spełnia funkcję stymulującą, jest podstawą wszystkich złożonych czynności intelektualnych !!!

Niestety współczesny świat i postęp cywilizacji znacznie ograniczają potrzebę ruchu. Telewizja, komputer, siedzenie ze smartfonem, jazda samochodem (taaak, znam ludzi, którzy potrafią wyciągnąć auto z garażu tylko po to, żeby przejechać nim 500 m - szybciej i zdrowiej byłoby pójść na piechotę). Zbyt mała aktywność ruchowa osłabia mięśnie, układ krążenia i oddychania. Rośnie liczba dzieci z wadami postawy, u młodzieży pojawiają się dolegliwości bólowe i kłopoty z wykonywaniem prostych zadań ruchowych o otyłości nie wspominając.

"No dobra, ale moje dziecko wyjątkowo dużo się rusza, biega, przeszkadza w domu lub we wspominanej kolejce do lekarza."

Zastanów się wtedy, czy na pewno jego potrzeba ruchu jest zaspokojona na tyle, na ile potrzebuje.

We wczesnym dzieciństwie, przy dużej spontanicznej aktywności i ruchliwości dziecka, wystarczy mu stworzyć warunki do naturalnej ekspresji ruchowej, czyli mówiąc prościej - wyżycia się. Przyjmuje się, że do zaspokojenia potrzeb dziecka niezbędne jest zapewnienie mu około trzech godzin ruchu dziennie. Trzy godziny to dużo - wiem. Pamiętaj, że dziecko rusza się też w przedszkolu czy szkole. 


Jak pomóc dziecku zapokoić potrzebę ruchu na co dzień?
  • Wracajcie do domu spacerem, możecie dodatkowo podskakiwać, bawić w berka. Nie sadzaj dzieciaka w wózku, niech od małego przyzwyczaja się do chodzenia - to mu tylko wyjdzie na zdrowie.
  • Nie pozwalaj dziecku przesiadywać przed telewizorem czy komputerem. Rozumiem, że wtedy dziecko jest takie spokojne i fajne. Ale nie dziw się, że potem zacznie szaleć i biegać po domu jak zwariowane - głód ruchu musi być zaspokojony.
  • Daj mu przestrzeń, czas, zainteresowanie, zabawki i sprzęt do zajęć ruchowych. Nieee, nie musisz montować mu siłowni w domu i kupować trampoliny do kawalerki. Zróbcie miejsce w pokoju i WSPÓLNIE turlajcie piłkę, kręćcie hula-hop, bawcie się w zwierzątka.
  • Gimnastykuj się z dzieckiem - Tobie też nie zaszkodzi porcja ruchu :)
  • Zapisz malucha na dodatkowe zajęcia ruchowe. Nie muszą kosztować dużo - moja Gaba chodzi na balet do domu kultury, gdzie płacimy 30 zł za miesiąc.
  • Spędzajcie czas na świeżym powietrzu. Daj dziecku wyszaleć się na placu zabaw. Nie upominaj, że zaraz spadnie, zrobi sobie krzywdę itd - przypomnij sobie wiersz o kózce ;) Wybierzcie się na rower, hulajnogę, rolki.
  • Tańczcie razem w domu :) Włącz Waszą ulubioną muzykę i szalejcie do rytmu (albo i nie;)).
  • Angażuj dziecko w obowiązki domowe - odkurzanie, mycie podłóg, wycieranie kurzy to też ruch, w dodatku pożyteczny ;)

I pamiętaj - ruch daje radość :)


A tak głód ruchu zaspokaja Gabistworek :)
Tu potrzeba ruchu w wieku 2,5 lat ;)




I obiecany bonusik - Gabrysia zawodniczka ;)


A jakie Wy macie sposoby na zaspokajanie potrzeby ruchu dzieciaków?
Chętnie poczytam Wasze propozycje :)

18 komentarzy:

  1. Ruch to podstawa :) Świetny tekst! Moja córka też z gatunku tych co nie usiedzą, więc staramy sie ją każdego dnia jakoś ...."zmęczyć" :))

    OdpowiedzUsuń
  2. A pewnie, że się trzeba ruszać :) my lubimy tańczyć — i dużo zabawy i śmiechu i kilogramy lecą mamusi — same plusy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja od dziecka nie lubiłam się ruszać i wolałam zostać w domu i układać puzzle ;) Deszcz był moim największym sprzymierzeńcem, bo nie trzeba było wtedy wychodzić na podwórko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę :)

      Usuń
  4. Najlepsza trampolina dla mojej córci- to łóżko w naszej sypialni:: w rytm https://www.youtube.com/watch?v=UJAJKPWMr_0, ale w sumie to się jej nie dziwię, bo skakanie po łóżku to frajda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj znam skakanie po łóżku, znam. Gaba uskutecznia przynajmniej raz dziennie ;)

      Usuń
  5. Święta prawda :) Byłam wczoraj u pediatry z moją 7miesieczną Zuzką. tam Pani z na oko 4 letnią córeczką, córcia jak córcia - chodziła, oglądała rzeczy, podskakiwała jak to dziecko. A mama co? Sama na tyłku z telefonem: nie ruszaj, zostaw, usiadź, nie biegaj, nie skacz. Nie, nie, nie - samo nie. Grr aż mi się smutno zrobiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż ma się ochotę tak samo komentować każdy ruch i gest mamy - ciekawe, jakby się wtedy poczuła.

      Usuń
  6. Identyczne zdjęcie kóz prawie, bo za wolno wyciągałam aparat, miałabym z Kos. Co do ruchliwości to dzisiaj było jedno bam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam olbrzymie szczęście i dzieciństwo spędziłam w domu z dużym ogrodem, a do tego miałam i mam bardzo fajnych rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na szczęście moje dziecko jest wyszalałe ruchowo :) Teraz trochę mniej tego świeżego powietrza, ale latem...i wiosną... cały dzień na dworze :) Ruch dziecku jest niezbędny do prawidłowego rozwoju... a nie komputer i wałek tłuszczu na brzuszku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Dobrze od małego zaszczepić w dziecku miłość do ruchu i nauczyć, że ruch to zdrowie. Nie musi być od razu jakiś ekstremalny, ale ważne, żeby był jakikolwiek.

      Usuń
  9. Nasz córka jeździ z nami na wszystkie zawody sportowe. Ma dopiero 4 lata, a startuje na trasach dla 10 latków. Głównie jest to spacer, ale to wystarczy. Biegi na orientację to świetny sport dla dzieci. W domu ona rysuje nam mapki i rozstawia punkty, których musimy szukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł! I cała rodzina zaangażowana :)

      Usuń
  10. Moja tez na tyłku nie usiedzi :) O ile kombinuje w miejscu względnie bezpiecznym to niech sobie skacze, biega ile chce :)

    OdpowiedzUsuń